RECENZJA GRY

 

Jeśli wydawało się Wam, że Lara Croft and the Guardian of Light był tak świetny, że lepiej nie będzie to… być może mieliście racje. Nowa kontynuacja Lara Croft and the Temple of Osiris nie miażdży, ale jest dobrą kontynuacją.

Gra rozpoczyna się znanym nam już z poprzedniczki otwarciem księgi i tym razem opowieścią Lary o Osirisie i jego bracie, a także jego zabójcy – Secie. Następnie, widzimy krótką cutscenkę rysunkową – co ciekawe, wstęp wyjątkowo przypomina poprzednika nie tylko graficznie, ale również fabularnie, ponieważ po raz kolejny mamy do czynienia z przeklętym artefaktem, przez który Lara tym razem wraz ze swoim konkurentem Cartenem Bell zostają uwięzieni w świątyni i przebudzają bogów – Isis (żona Osirisa) i Horus (syn Isis i Osirisa). Celem jest powstrzymanie Seta przed ponownym przejęciem kontroli nad światem.

Jeśli chodzi o fabułę, to nie jest ona zbyt wygórowana i oryginalna. Należy znaleźć 10 skamieniałych części ciała Osirisa i w tym celu chodzimy praktycznie z punktu do punktu zdobywając kolejne kawałki aż do przebudzenia Osirisa i ostatecznej walki. Nie ma tu zwrotów akcji czy momentów zaskakujących (jeśli chodzi o fabułę). Wszystko dzieje się tak jak powinno i tak jak trzeba.

Sam gameplay potrafi jednak zaskoczyć. W LC:TOO skupiono się bardziej na zagadkach niż na bezsensownej walce z tysiącami przeciwników. Zagadki są bardzo pomysłowe i interesujące – np. sytuacja, która mi najbardziej zapadła w pamięć chyba ze względu na to, że miałem z tym problem: zębatki, które musisz obracać stojąc na odpowiednich platformach, w taki sposób aby doprowadzić podpalony wcześniej przez ciebie gaz wydobywający się właśnie z tych zębatek (w niektórych miejscach) na odpowiednią pochodnię aby odblokować przejście. Jeśli źle obrócisz zębatki to podpalony gaz zniży się do poziomu wody i po prostu zgaśnie, a wtedy będziesz musiał robić wszystko od nowa. Dodatkowo możesz wykorzystać kulę i postawić ją na platformie aby obracała zębatkę. Wszystko trzeba zrobić szybko, bo kula za kilka sekund wybucha. Zagadki bywają trudne tak jak ta w przykładzie, choć mój opis może nie obrazuje tego zbyt dobrze. Wykorzystano również stare pomysły w lekko zmienionej, odświeżonej wersji. Pojawiają się również znane nam już ucieczki przed potworem, raz na lądzie, raz na walących się platformach, a raz w wodzie.

Ponownie mamy system „rozwoju” postaci. Mamy możliwość zdobycia nowych broni, również tych legendarnych, takich jak strzelba strzelająca lodem, oraz możemy ulepszyć naszą postać dzięki zdobytym amuletom i pierścieniom. Tym razem każdy amulet i pierścień ma swoją wadę lub zaletę, każdy dodaje inne ulepszenia takie jak większa odporność na obrażenia lub strzały zadające większe obrażenia.

Nie obeszło się również bez wyzwań. Przy wejściu do każdej lokacji dostajemy informację o tym co mamy zrobić aby zaliczyć dany poziom w 100%. Powtarzającym się wyzwaniem jest ukończenie poziomu nie przekraczając podanego czasu i zdobycie danej liczby diamencików, za które oczywiście otrzymamy nagrody. Ja nie skupiałem się na tych wyzwaniach, wolałem jednak skupić się na samej grze niż na niepotrzebnych „dodatkach”.

Elementem dla mnie denerwującym, były właśnie porozrzucane wszędzie diamenciki. Znajdywały się dosłownie w każdym miejscu: wylatują z zabitych przeciwników, z każdej wazy, którą zniszczysz, z posągów wskazujących drogę, są pod niektórymi popękanymi miejscami w podłodze, pojawiają się po podpaleniu odpowiednich do tego miejsc lub nawet płyną sobie po prostu z nurtem rzeki. Ale ważniejsze jest to, że są przydatne nie tylko przy wypełnieniu wyzwania ale także pod koniec każdej lokacji. Dostajemy się wtedy do można to nazwać Pokoju Nagród. Jest w nim pełno skrzyń, które możesz otworzyć przy wykorzystaniu właśnie tych diamencików. Jeśli zbierzesz wystarczającą ilość możesz otworzyć złotą skrzynię, co się wiąże z najlepszymi nagrodami, m.in. legendarne bronie.

Ciekawym elementem jest to, że wraz ze zdobywaniem kolejnych części mamy możliwość zmiany pory dnia (dzień, noc) i pogody (słoneczna, deszczowa, śnieżna). Zmieniając pogodę jesteśmy w stanie dostać się do nowych miejsc, do których np. przy słonecznej pogodzie nie bylibyśmy w stanie się dostać. Np. naszą ścieżkę dzieli wielki basen z wodą, zmieniając pogodę na śnieżną w tamtym miejscu zaczyna tworzyć się mały lodowiec, po którym możemy przeskoczyć na drugą stronę. Może nie jest to zbyt racjonalne, bo pogoda zmienia się dosłownie w moment, ale jednak całkiem ciekawe i sprawia, że okolice zewnętrze świątyni nie wyglądają cały czas tak samo.

Można powiedzieć że Crystal Dynamics doznało nagłego oświecenia. Lokacje są zupełnie różnorodne, prawie każde miejsce mnie zaskakiwało swoim pomysłem i oryginalnością. Choćby nawet pomieszczenie, w którym na wszystkich ścianach są „mechaniczne oczy”, które rozglądają się na wszystkie strony jak oszalałe (co było lekko przerażające) lub lokacja, w której panowała atmosfera śmierci, dookoła mrok, słabe czerwone oświetlenie i kości ludzi ponabijanych na kolce, którzy kiedyś próbowali dostać się wgłąb. Do tego musisz uważać na każdy ruch, bo z każdym twoim krokiem dookoła ciebie wysuwają się kolejne kolce. Ciągle tylko myślałem: „Boże gdyby tylko te pomysły zostały wprowadzone starych Tomb Raiderach to byłoby po prostu świetne!”.

Cóż, Lara jest wciąż w formie jeśli chodzi o jej charakter. Jest mądra, zaradna i zdeterminowana. Nie brakuje też momentów, w których cała reszta drużyna zaczyna panikować lub po prostu panuje strach, a Lara potrafi obrócić cała sytuację w żart i zachować zimną krew. Zwróciłem też uwagę na to, że postacie – Lara, Carten, Isis i Horus cały czas coś mówią podczas gry, głównie stwierdzają różne fakty, czasami dyskutują ze sobą na temat zdobytych artefaktów lub aktualnej sytuacji, rozmowa typu:

Carten: Lara, to ci chyba nie będzie potrzebne? Wezmę dla siebie.

Lara: Nigdy nie wiadomo. Lepiej ja wezmę.

Isis: To nie należy do was, po wszystkim i tak będziecie musieli to zwrócić!”

Czas na: sterowanie. Pojawiło się tu parę małych problemów. Linka z hakiem czy pochodnia znajdywały się pod 5, 6 numerem na klawiaturze obok broni pod numerami 1-4 i po prostu nie byłem w stanie szybko przełączyć się z broni w coś innego nie wgapiając się w klawiaturę i szukając odpowiedniej cyferki. Bywają też momenty kiedy nie jest się w stanie wcelować w daną platformę, bo prostu Lara skoczy gdzieś indziej. Dla niektórych uciążliwe może być ciągłe wciskanie dwóch przycisków poruszając się po lokacjach, bo są one po prostu w ten sposób zbudowane, że nie ma innego możliwości ale dla mnie osobiście nie stanowi to żadnego problemu, a nawet nie zwracam na to uwagi.

Kolejnym elementem, o którym chciałbym powiedzieć jest kamera. Jak wiemy przez całą grę mamy widok z góry, oprócz cutscenek. Jak dla mnie kamera często jest zbyt wysoko, przez co często musiałem przybliżać się do monitora, aby zobaczyć co właściwie mam zrobić. Jest to dziwne, bo kamera w LC:GOL miała lepsze ustawienie niż teraz.

Gra jest dość krótka, bo przejście samej fabuły zajęło mi około 6 godzin. Nie skupiałem się na zdobyciu wszystkich osiągnięć i zebraniu wszystkich znajdziek w trakcie przechodzenia gry. Można powiedzieć, że przejście gry + wszystkie osiągnięcia + zebranie znajdziek mogłoby trwać jakieś 1-2 godziny więcej.

Jeśli chodzi o oprawę graficzną to była dla mnie sporym zaskoczeniem. Ze względu na umieszczenie kamery z góry można by było odpuścić sobie parę szczegółów, jednak twórcy nie zawiedli i grafika w cutscenkach prezentuje się świetnie, zdecydowanie lepiej niż wcześniej. Modele postaci, tekstury, oświetlenie, animacje, efekty – wszystko jest zrobione na prawdę w najlepszej jakości i zadbano o szczegóły, których nawet bym się nie spodziewał w takiej grze. Mimo tego wszystkiego uważam, że wymagania sprzętowe są dużo zawyżone. Zastanawia mnie też wykorzystanie DirectX11, którego po prostu nie zauważyłem…

Miałem okazję zagrać w tryb multiplayer tylko przez moment (nie mogłem znaleźć żadnych sesji) i była to sesja dwuosobowa, a jak wiemy można grać nawet w 4 osoby. Na pewno daje to kupę zabawy i frajdy, bo możesz pograć z innymi, nie tylko samemu i zagadki prezentują się na pewno jeszcze lepiej. Jednak przez moje kilka minut gry pojawiły się dwa bugi: pierwszy po tym jak mój kolega z drużyny podpalił pochodnię, natomiast ja tego ognia po prostu nie widziałem co trochę utrudniło rozwiązanie zagadki, przy drugim nie mogłem przetoczyć kuli, bo prostu moja postać zacinała się przy niej co też utrudniło trochę sytuację.

Podsumowując Lara Croft and the Temple of Osiris – to dobra kontynuacja LC:GOL. Ogólne wrażenie jest dobre, gra jest warta swojej ceny, ale ma parę wad, które nie występowały w poprzedniej części.

Zalety (+):

  • różnorodne i pomysłowe lokacje,
  • sporo zagadek,
  • mniejsze skupienie na zabijaniu fal przeciwników,
  • Lara wciąż w formie,
  • poprawiona grafika, dużo szczegółów,
  • multiplayer…

Wady (-):

  • …ale niedopracowany,
  • prosta fabuła,
  • nie do końca sprawne sterowanie,
  • praca kamery,
  • długość gry,
  • zawyżone wymagania sprzętowe

Ocena końcowa:

7/10

Gra na potrzeby recenzji została dostarczona przez wydawcę, Square Enix.

Powered by WordPress | Designed by: backlinks | Thanks to internet marketing, etiketten drucken and index backlink
© Square Enix Ltd. Lara Croft and Tomb Raider are trademarks of Square Enix Ltd. All rights reserved.