RECENZJA TRYBU SINGLEPLAYER

Recenzja na podstawie rozgrywki na platformie: PS3/Xbox 360
Język: – angielski dubbing, angielskie napisy,
– polski dubbing

JAK TO MIAŁO BYĆ?

Tysiąc pięćset sześćdziesiąt osiem dni. Trzydzieści tysięcy, sześćset trzydzieści dwie godziny. To prawie cztery i pół roku. Mniej więcej tyle dzieli nas od premiery ostatniej części gry z mojej ulubionej serii gier, Tomb Raider. Hucznie zapowiadany restart marki miał zrewolucjonizować nasze spojrzenie na główną bohaterkę, Larę Croft, mieliśmy zapomnieć wszystko, co wiemy o starej, silikonowej seks bombie. Miało powstać coś, co będzie na tyle świeże, by porwać nową publiczność, ale też na tyle powiewające duchem klasycznego rabusia grobowców, by pozostali przy niej starzy wyjadacze serii.

Zacznijmy od oczywistego pytania – czy udało się przywrócić Larze obiecany blask? Najpierw przypomnijmy sobie, co właściwie obiecano nam na przestrzeni ostatnich miesięcy w związku z najnowszą odsłoną serii. Zacznijmy od samej Lary – niedoświadczona, młoda, naiwna kobieta wyrusza na ekspedycję w poszukiwaniu starożytnych tajemnic w pobliżu japońskich wysp, lecz w wyniku katastrofy morskiej ląduje na tajemniczej wyspie, jak się okazuje miejscu, którego właściwie szukała od początku swoich badań.

Od początku zapowiedzi wszyscy myśleliśmy, że gra będzie czystym survivalem, w którym każdy nasz ruch będzie kierowany jednym motywem – przetrwać. W obliczu różnorakich zagrożeń mieliśmy zabijać, zdobywać jedzenie, rozwijać umiejętności na wzór gier RPG, biegać po wpół-otwartej wyspie, mieliśmy dostać grę akcji przeplataną wieloma nowymi elementami niespotykanymi dotąd w żadnej z gier serii.

Niezbyt ostra (w przeciwieństwie do poprzednich tytułów studia Crystal Dynamics) kampania reklamowa od samego początku ujawnienia gry co jakiś czas odkrywała nam rąbka tajemnicy fabuły i samej rozgrywki. Na długo przed swoją premierą gra była krytykowana na podstawie jednego argumentu – Tomb Raider to teraz „Uncharted z kobitą w roli głównej”. Pokazywano nam materiały, które rzeczywiście w pewnym stopniu przypominały grę z Nathanem Drake’iem w roli głównej. Jak jest naprawdę?

NA WYŻYNIE?

Lara bije na głowę nawet trzecią część sagi Uncharted. Być może nie pod względem wykonania technicznego, ale pod wieloma innymi – nie będę porównywać tych dwóch gier, porozmawiajmy więc o Tomb Raiderze, na którego tak bardzo wszyscy czekaliśmy.

1Najpiękniejszą moim zdaniem rzeczą w najnowszej odsłonie Tomb Raider zdecydowanie jest główny plot fabularny i sposób jego prowadzenia. Nie grałem w wiele gier, które swoją – bądź co bądź prostą fabułą – pchałyby mnie do przodu tak zdecydowanie, jak robi to TR. Bardzo trudno jest się skupić na eksploracji czy ukrytych łamigłówkach, gdy zaraz za rogiem rozegrać się może jakaś emocjonująca scena, których tak bardzo w nowym Tomb Raider pragnąłem. Mimo, że udało mi się zastopować czasem i przyjrzeć się zagadkom wyspy, to gdzieś w głowie brzmiały mi słowa „Idź stąd, gnaj za fabułą, przecież tego właśnie chcesz!”.

Z drugiej strony, jak tu biec za fabułą, kiedy eksplorując wyspę i odkrywając relikty możemy dowiedzieć się tylu fantastycznych rzeczy powiązanych ściśle ze wszystkim co napotkamy, bądź napotkaliśmy? Odrywając się od głównego plotu, i tego, czego w głównej mierze pragnie dokonać Lara, napotykamy  mityczne artefakty z minionych wieków, a nawet tysiącleci. Lara komentuje każde znalezisko, które od czasu do czasu może zaintrygować swoją własną historią. Przy samych ogniskach, w których możemy się od czasu do czasu zatrzymać, warto też posłuchać, co mówi bohaterka. A „mówi” to we własnych myślach, właściwie czyta, co zapisuje w swoim dzienniku. Porównując jej przemyślenia na przestrzeni całej historii opowiedzianej w grze, to niesamowite, jak potrafi się zmienić bohater gry komputerowej w tak krótkim czasie. Pod koniec gry trudno przywołać w pamięci obraz bezbronnej dziewczyny, którą widzieliśmy nawet kilka (realnych) godzin temu!

RAZEM Z PEWNOŚCIĄ RAŹNIEJ

6Tym razem nasza bohaterka nie jest sama. Jak mogliśmy zobaczyć na wielu trailerach i fragmentach rozgrywki jeszcze na długo przed premierą, na wyspie znajdą się także nasi przyjaciele ze statku. Mimo tego, że jest ich niewielu, to nadrabiają swoim charakterem – każdy z nich jest całkowicie inny! Nawet najlepsza przyjaciółka Lary, Samantha, ma całkowicie inne spojrzenie na świat niż nasza bohaterka. W przerywnikach filmowych możemy przekonać się, że są to barwne i specyficzne postacie. Dodatkowo, zbierając dokumenty z ich własnych dzienników rozsianych po całej wyspie dowiadujemy się trochę o ich przeszłości, motywach, i zaangażowaniu w wyprawę. W trakcie zabawy wychodzi na to, że każdy z nich ma swoje własne zdanie o bohaterce, jej poczynaniach i ambicjach. Starając się nie spoilerować stwierdzę, że niestety łatwo się domyślić, kto się jak zachowa – a to dlatego, że postacie to pewne schematyczne wzorce, które ukształtowało samo Hollywood.

Niestety nie obyło się bez przynajmniej jednego zgrzytu fabularnego. Gdzieś po dwóch godzinach rozgrywki dane nam będzie obejrzeć scenę, którą Lara dosyć boleśnie przeżywa, jest kluczowym momentem gry, a poczynania bohaterki podczas niej mogą mieć odbicie w przyszłości serii. W rzeczywistości ta scena ma się nijak do reszty fabuły. Osoby, które obejrzały już w grudniu bardzo długie wideo serwisu IGN z Tomb Raider mogą wiedzieć o co chodzi. A kolejnym aspektem, który może nas zniesmaczyć, jest fakt zmienności w stanie zdrowia bohaterki. Podczas gdy jest poważnie ranna i jej stan zdaje się mówić nam, że jest blisko śmierci, swobodnie wyciągnie broń i na swojej drodze zabije jeszcze 20 uzbrojonych lepiej od siebie przeciwników. Szczególnie pierwsze 3-4 godziny gry są w ten sposób nielogiczne, chociaż przywołując stwierdzenie „to w końcu przecież jeszcze gra”, można przymknąć na to oko.

PLĄDROWANIE GROBOWCÓW Z KLASĄ

5Świetnym elementem głównej zabawy są opcjonalne wyzwania, czy jak kto je zwie, grobowce. Niestety można uznać, że jest ich trochę za mało. Każdy z nich tak urzeka swoją unikatowością i sposobem rozwiązania, że ciągle chciałoby się więcej. Jako hardcore’owy fan całej serii muszę zdecydowanie przyznać, że niektóre łamigłówki były naprawdę wyzywające. W każdym trzeba było zrobić co innego, łączyć ze sobą poznane elementy rozgrywki (takie jak na przykład wystrzelenie z łuku strzały z liną i przyciąganie niektórych obiektów, czy zabawa ogniem, wiatrem, lub wodą na różne sposoby). Rozmachem i kunsztem wykonania w żaden sposób nie ujmowały całości – gdyby nie wyskakujące na ekranie informacje, mało kto by pomyślał, że lokacja, w której się znaleźliśmy, jest w rzeczywistości całkowicie opcjonalna. Zdumiewające widoki i klimatyczne tereny bardzo mnie urzekły. Poczułem prawdziwego ducha rabusia grobowców. Czy udaje się doznać tego uczucia w głównych misjach?

Zdecydowanie! Pomimo tego, że uwikłani jesteśmy w ciągłą akcję, walki, wybuchy, to są miejsca, w których da się odczuć nostalgię. „Tak pachniał klasyczny Tomb Raider”, mówiłem do siebie w kilku miejscach. W całym tym odczuciu trochę przeszkadzała lekko niezdarna i nie ta co zawsze Lara. Ale hej, mówimy tu o restarcie serii, więc na co nieco musimy jeszcze poczekać, albo o czymś zapomnieć.

TWOJA LARA JEST INNA, NIŻ MOJA

7Oprócz innych świeżych zagrań twórców, pojawia się całkowicie nowa w serii rzecz – dowolne rozwijanie i masterowanie umiejętności, a także tzw. „crafting” czyli łączenie ze sobą znalezionych elementów. Crafting w rzeczywistości jest bardzo prosty – jeśli nam się uda zebrać dwa lub trzy (zależy od poziomu rozwinięcia danej broni) elementy broni, możemy wrócić do basecampu i automatycznie ją ulepszyć. Świetna sprawa – gra nagradza nas za eksplorację i wkładanie nosa w każdy kąt! Z eksploracją wiąże się salvage (w PL “surowce”) – to jakby waluta, za którą możemy „wykupić” ulepszenia broni – a tych jest dosyć spora ilość. Salvage znajdziemy chyba wszędzie – poprzez looting zabitych wrogów czy zwierząt, po skarbce, geoskrzynki i różnorakie paczki (które swoją drogą czasem tak ciekawie są ukryte, że aż dziw, iż twórcom chciało się takie rzeczy tak zmyślnie chować).

Wracając do umiejętności bohaterki. Mamy ich całe mnóstwo, i musicie wiedzieć, że podczas pierwszego przejścia gry i gnania na złamanie karku do przodu nie uda wam się wymasterować wszystkich skilli. Niektóre wymagają zaawansowanego rozwinięcia innych, a niektóre dostępne są dopiero na następnym poziomie doświadczenia. Punkty doświadczenia (w grze XP/PD) możemy zdobyć zabijając ludzi bądź zwierzęta, rozwiązując zagadki w opcjonalnych lokacjach lub wykonując specjalne akcje, dla przykładu – pchnięcie do przodu fabuły nagradza nas fajną ilością XP.

ZAPOLUJMY NA DZIKA NA SŁONECZNEJ PLAŻY

Ekipa z Crystal Dynamics genialnie poradziła sobie z zagospodarowaniem miejsc na wyspie. Praktycznie cała stoi dla nas otworem – na całej wyspie dostępne są tzw. „huby”. Rozłożone są bardzo blisko siebie, a w sumie stoi w nich 16 obozowisk głównych (tych, których można szybko podróżować, rozwijać umiejętności i wydawać znaleziony salvage) i kilkanaście mniejszych (tych, w których możemy tylko rozwijać umiejętności i wydawać salvage) – dziennych posterunków. Z daleka da się zauważyć różnicę między nimi już wtedy, gdy spojrzymy kątem oka! Same huby są niezwykle zróżnicowane, dane nam jest odwiedzić całkowicie różniące się od siebie tereny – od piaszczystych plaż, dzikich lasów, po zniszczone i zabłocone wioski.

Tak jak twórcy obiecywali, gdy wrócimy do innego hubu, bardzo prawdopodobne, że zobaczymy go w innej porze dnia. Wygląda to naprawdę świetnie i nigdy w rzeczywistości nie wiadomo, na co trafimy. Pomijając oczywiście główne misje, w których tego typu warunki zaplanowane są z góry. Mówiąc już o pogodzie i środowisku, możemy napotkać potężne burze, lekkie mżawki bądź czyste i słoneczne niebo. Z fauny i flory można wymienić wiele gatunków, ale zbierać możemy np. liście/owoce z krzaków i zabijać całkiem pokaźną sumę zwierzaków – ptaki, mewy, dziki, jelenie, zające, kraby, wilki – to te, które udało mi się ustrzec i upolować. Nie wiem właściwie, czy jest ich więcej, ale nie byłbym zdziwiony, jakby zza rogu wyskoczył kolejny mały dzikus.

4Na wielką pochwałę zasługuje ogólny system walki, który z pewnością jest najlepszy, ze wszystkich Tomb Raiderów dotąd wydanych. Powiązane z rozwojem umiejętności ruchy Lary potrafią nieraz zaskoczyć, a każde podejście do walki możemy sami sobie ustalić – czy chcemy do wkroczyć do akcji strzelając naokoło z shotguna czy karabinu, czy też zdejmiemy każdego po kolei w naprawdę cichy sposób. Fakt faktem, że nie zawsze mamy wybór, bo czasem przeciwnik świadomy jest naszej obecności zanim w ogóle my dowiemy się, że w pobliżu ktoś jest. Wszystko jednak zależy od naszej wyobraźni, bo środowisko jest zostało przygotowane przez twórców tak, byśmy wybrali swój sposób likwidacji wroga.

Warto próbować atakować na różne sposoby – wraz z maksymalnym rozwinięciem atutów Lary, walka to czysta przyjemność” – od ataków wręcz czekanem, wbijania strzał w gardła, sypania piaskiem do oczu, do długodystansowych strzałów w głowę z łuku, po rozwałkę shotgunem czy karabinem maszynowym. Nic tylko kombinować i znaleźć swój ulubiony styl walki!

OPRAWA AUDIO-WIZUALNA? DZIESIĄTKA PLUS!

2Wszystko razem komponuje się świetnie, a atmosferę podgrzewa fantastyczna muzyka – dzieło Jasona Gravesa. Pasuje w każdym momencie, jest klimatyczna i potęguje wrażenia wielokrotnie. Podczas emocjonalnych i wrażliwych scen jest należycie łagodna, a podczas pełnych akcji momentów aż sama pchnie nas do przodu. Fantastyczny motyw przewodni zatytułowany po prostu „The Tomb Raider” w wielu miejscach pokazuje, w kogo powoli przeistacza się młoda i niedoświadczona Lara Croft.

3Jednym z aspektów, które pomagają w budowie klimatu jest oczywiście także grafika. Genialna i przemyślana gra świateł potrafi zdziałać cuda. Poziom graficzny jest niezwykle wysoki, i chociaż nie mówimy tutaj o tytułach pokroju Crysis 3, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Tomb Raider w końcu nadrobił w tej kwestii. Jeśli chodzi o bugi, to w wersji na PlayStation 3 nie uświadczyłem żadnego poważnego. Właściwie, zdarzył mi się tylko jeden, ale nie zakłócił rozgrywki. Lara podchodząc do przeciwnika i próbując zabić go „po cichaczu”, znalazła się po drugiej stronie pomieszczenia, wykonując animację zabójstwa. Co ciekawsze, przeciwnik… poległ! Nie ma właściwie mówić co więcej o stronie technicznej gry. Larą steruje się teraz tak, jak powinno – czuć, że wcielamy się w postać z krwi i kości, bowiem fizyka gry została usprawniona i mamy wrażenie, że Croft nie jest już dmuchaną lalką z poprzednich odsłon.

Warto tutaj także wspomnieć o słynnych Quick Time Events (QTE), które już od dawna wywoływały niezłą burzę. Mówiono, że będzie ich całe mnóstwo i nie opędzimy się od tego typu interaktywnych zagrań. Nic bardziej mylnego – tego typu oskryptowane akcje zdarzają się naprawdę rzadko, dodatkowo w rzeczywiście uzasadnionych momentach. Podczas gdy leżymy na ziemi z wilkiem między nogami, raczej nie wyciągniemy łuku i  nie pozbędziemy się w ten sposób wroga, prawda? Z pomocą przychodzi QTE, które jest fajną odskocznią od ciągłego robienia uników, kiedy wróg bliży się odpowiednio blisko.

PRZEPIS NA UDANY RESTART MARKI

Po emocjonującym zakończeniu gry musiałem w końcu postawić sobie te pytania – czy reboot się udał, i – co dalej? Na pierwsze pytanie prawdopodobnie znałem już odpowiedź w połowie gry. Restart marki udał się chyba jak nigdy jeszcze nikomu, mimo, że do ideału, Tomb Raiderowi jeszcze trochę brakuje – ale, jednak mniej, niż więcej, co cieszy. Dostajemy wspaniałą produkcję dla mas, która jest zarówno sukcesem komercyjnym, jak i zaspokojeniem wymogów starych wyjadaczy. Ujmująca fabuła, spójne elementy rozgrywki, wyważona walka, no i oczywiście Lara Croft – to nie mogło się nie udać. Przed rozpoczęciem finalnej serii cutscenek bałem się, że odczuję niedosyt. Na szczęście ending jest kompletny, jasny i zostawia znakomitą i otwartą furtkę na przyszłe gry z serii. Nie pozostaje teraz tylko nic, jak czekać na fabularne dodatki DLC i zapowiedź sequela.

BO LARA CROFT SIĘ ODRODZIŁA.
BO LARA CROFT ZNÓW JEST W AKCJI!

Adam “Adamaru” Podwika
Tomb Raider Center | 2013

Powered by WordPress | Designed by: backlinks | Thanks to internet marketing, etiketten drucken and index backlink
© Square Enix Ltd. Lara Croft and Tomb Raider are trademarks of Square Enix Ltd. All rights reserved.