Shadow of the Tomb Raider – recenzja

Młoda Lara Croft powraca w swojej najmroczniejszej przygodzie, aby ostatecznie stać się prawdziwym „Grabieżcą Grobowców”. Czy tak się właśnie stało? Co nowego gra ma do zaoferowania w porównaniu do poprzednich dwóch części, poświęconych narodzinom bohaterki jako słynnej pani archeolog oraz jak wypada na ich tle?

Gdy chwilę po uruchomieniu ujrzałem menu oraz usłyszałem pierwsze dźwięki utworu grającego w tle od razu wiedziałem z jaką grą mam do czynienia. Pierwsze wrażenie okazało się być bardzo dobre, głównie dzięki udźwiękowieniu, który od samego początku wprowadza nas w klimat mrocznego świata Shadow of the Tomb Raider.

Po chwilowym odsłuchaniu utworu przeszedłem do wyboru trudności nowej gry, którą miałem za chwilę rozpocząć. Zgodnie z tym co zapowiadali twórcy, mamy tutaj do wyboru w sumie aż cztery poziomy, z czego trzy z nich to standardowe: łatwy, normalny, trudny. Czwarty, a zarazem ostatni to „Droga przez mękę” dla osób szukających największego wyzwania, wymagającego niemałej cierpliwości, wytrwałości oraz dużych umiejętności gracza. Każdy z wspomnianych poziomów możemy dowolnie zmieniać w trzech kategoriach: walka, eksploracja i zagadki. Wyjątkiem jest czwarty poziom trudności, którego nie możemy mieszać z innymi, a więc wszystkie trzy kategorię muszą być ustawione na „Drogę przez mękę”.

.

Gra od samego początku z przytupem wrzuca nas w wir akcji. Widzimy krótką scenkę z katastrofy samolotu, którym podróżuje Lara w towarzystwie swojego najbliższego przyjaciela Jonah. Gra pozostawia nas w niewiedzy i niepewności, bo na chwilę przed uderzeniem w ziemię, cofamy się o dwa dni wstecz kiedy to główna bohaterka trafia na pierwsze poszlaki artefaktu poszukiwanego przez Trójcę. W przeciągu całego wstępu towarzyszy nam wyjątkowo kilmatyczna i dobrze skomponowana muzyka, a w jednym z utworów przeplata się dobrze znany theme z Tomb Raider(2013).

Żeby nie zdradzić zbyt wiele ocenię dalszą część fabuły bardziej ogólnie. W pierwszych momentach zapowiada się na prawdę świetnie. Już od początku mamy do czynienia z łamigłówkami w stylu Tomb Raidera, w których to Jonah nieco nieudolnie stara nam się pomóc. Ruin upadłych cywilizacji i ich zagadek w tej części serii na pewno nie brakuje i to przez cała grę. Wydarzenia są ciekawe, w niektórych momentach na prawdę zaskakują i nie są tak przewidywalne jak miało to miejsce w niektórych momentach poprzednich dwóch części. Fabuła z pewnością jest mocną stroną Shadow of the Tomb Raider, jednak nie można powiedzieć tego o całości…

Na szczególną uwagę zasługuje to jak zostały przedstawione relacje między Jonah, a Larą oraz ich przemyślenia oraz rozsterki dotyczące wcześniejszych wydarzeń, ich decyzji, życia jak i obecnych celów. Nie wszystkie poruszane przez bohaterów tematy są moim zdaniem, w pewien sposób potrzebne(takie jak te dotyczące dzieciństwa Lary). Część z nich zdecydowanie powinny pojawić się wcześniej w grze Rise of the Tomb Raider i tam zostać ostatecznie zamknięta, a zamiast tego w Shadow of the Tomb Raider zostały niepotrzebnie powtórzone i dodatkowo rozszerzone. Lara trochę wspomina i rozmyśla, ale także śmieje się i żartuje jak nigdy dotąd od czasów Yamatai . Croft na pewno nie jest już tą samą płaczącą dziewczyną z wyspy w Smoczym Trójkącie i pojawiają się momenty, w których bohaterka mimo przeciwności losu wręcz wyzbywa się jakichkolwiek emocji czy empatii, aby tylko dotrzeć do celu. W takich sytuacja do akcji wkracza Jonah, który stonuje bohaterkę jednak nie zawsze ma ku temu szansę. Pojawiają się tutaj także przeróżne emocje, ale są one o wiele bardziej stonowane i adekwatne. Wątek ich releacji jest po prostu dobrze napisany i interesujący, a mimika twarzy oraz gra aktorska Camilli Luddington stoi na najwyższym poziomie.

.

Na plus należy uznać także naszego głównego przeciwnika, którymi jest doktor Dominguez. Od początku gry możemy zauważyć, że nie jest on typowo negatywną postacią, a jego motywy oraz cele, które poznajemy w przeciągu gry mogą sprawić, że z czasem gracz poważnie zastanowi się kto tak na prawdę powinien ostatecznie osiągnąć zwycięstwo. Niestety inne postacie przewijające się przez grę są przedstawiono w nieco płytki sposób i tak na prawdę fabuła, która z założenia ma nam zająć 12 godzin nie pozwala na głębsze zapoznanie czy jednoznaczną ocenę.

Jeśli chodzi o sam gameplay to nie ma w tym temacie większej rewolucji w porównaniu do Rise of the Tomb Raider. Trzeba jednak przyznać, że gra jest bardzo fajnie i ciekawie poprowadzona w taki sposób, że gracz nie jest w stanie się znudzić. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w poprzedniej odsłonie kiedy to po intensywnym i pełnym akcji wstępie najpierw w Syberii, a następnie w Syrii, gracz został wrzucony do półotwartego świata, w którym część osób już po kilku minutach była nim znudzona. Oczywiście w tej części tzn. półotwarty świat ponownie się pojawia, ale jest pełen życia, różnych aktywności, a dżungla zachwyca swoim pięknem. Z każdej strony dobiegają do nas dźwięki przeróżnych zwierząt, co tylko zwiększa poczucie, że świat Shadow of the Tomb Raider na prawdę żyje.

.

Lokacje to zdecydowanie jedna z największych jeśli nie największa zaleta tej odsłony. Prezentują się one obsolutnie niesamowicie. W grze mamy dostępne trzy duże i otwarte lokacje wypełnione wszelkiego rodzaju dokumentami i materiałami znanymi z Rise of the Tomb Raider oraz monolitami, dzięki którym Lara rozwija swoje umiejętności językowe. Świat wypełniony jest także zadaniami pobocznymi. Głównie polegają one na przechodzeniu z punktu do punktu do kolejnych postaci co na dłuższą metę może się wydawać niektórym monotonne. Historie opowiedziane w trakcie tych zadań są jednak z pewnością ciekawe i sprawiają, że jeszcze bardziej możemy się wczuć w ten świat. Pojawiają się jednak wyjątki, bo kilka pobocznych aktywności wymagaja od nas eliminacji kilku przeciwników lub dają nam dostęp do wcześniej niedostępnych krypt i pomieszczeń.

Liczba grobowców, które tym razem są nazywane grobowcami/wyzwaniami nie zwiększyła się od poprzedniej części, bo mamy ich dziewięć, a nagrody za ich ukończenie to nowe umiejętności w drzewku rozwoju postaci. Są one jednak o wiele większe, dłuższe, bardziej zabójcze i przepełnione pułapkami, przez co o wiele bardziej musimy uważać na to jaki będzie nasz następny krok. Grę ukończyłem na poziomie trudnym, więc grobowce były jeszcze większym wyzwaniem dzięki brakowi instynktu przetrwania, białych krawędzi oraz podpowiedzi ze strony Lary. Zagadki nie są bardzo wymagające, jednak stoją na przyzwoitym poziomie i nie zabrakło momentów, w których kilkukrotnie musiałem się gdzieś wrócić lub po prostu stanąć i pomyśleć co zrobić dalej. Nie brakuje także krypt, których mamy w sumie dziesięć. One również stanowią większe wyzwanie niż wcześniej, brak w nich jakichkolwiek zagadek, ale także możemy w nich zginąć przez nieuwagę lub źle postawiony krok. Grobowce jak i kryty są pięknie zaprojektowane, panuje w nich mrok, a muzyka tylko dodaje tego klimatu.

Za ogromną zaletę należy uznać fakt, że drastycznie zmniejszono ilość starć z wrogami. Przez większość gry gameplay skupia się na eksploracji, zagadkach i elementach wspinaczkowych,a kiedy już nawet dochodzi do bezpośredniego starcia to bardzo często Lara nie zamienia się w terminatora, z którym jest często porównywana od czasów rebootu. Wynika to zapewne też z faktu, że przez większość gry z różnych powodów nie mamy lub nie możemy używać takich broni jak strzelba czy karabin, a w trakcie większości walk jesteśmy w stanie zlikwidować przeciwników z ukrycia. Jestem zwolennikiem łuku i ewentualnie pistoletu oraz walki po cichu, więc jak najbardziej takie rozwiązanie mi odpowiada.

.

W obozach tak jak wcześniej mamy dostęp do trzech zakładek: umiejętności, ekwipunek i szybka podróż. Drzewko rozwoju postaci jest tradycyjnie podzielone na trzy kategorie: wojownik, poszukiwacz i zbieracz. Zostało ono jednak znacznie przebudowane i wygląda zdecydowanie ładniej, jednak w moim odczucie mogłoby być nieco bardziej czytelne. Teraz widzimy wszystkie umiejętności w jednej zakładce, a także zmieniono sposób w jaki możemy odblokowywać kolejne umiejętności, co daje nam znacznie większą kontrolę nad tym, w którym kierunku rozwijamy naszą Larę. W drzewku pojawia się kilka nowych umiejętności, ale niestety po raz kolejny twórcy przymuszają nas do nabywania niektórych zdolności, które mieliśmy już w poprzednich dwóch odsłonach serii.  Modyfikowanie i ulepszanie ekwipunku praktycznie pozostało bez zmian. Wraz z progresem w grze dostajemy coraz większy wachlarz łuków czy karabinów, które różnią się statystkami oraz wyglądem. Lara jest w stanie ulepszać bronie dzięki materiałom zebranym w świecie. Jedyną zmianą jest brak możliwości ulepszania wszelkiego rodzaju toreb na przedmioty i amunicję. W Rise of the Tomb Raider Lara była w stanie je wytworzyć sama, natomiast tutaj twórcy w pewien sposób przymuszają nas do zapoznania się z system handlu i są one dostępne tylko u handlarzy towarami. Nowością jest jeszcze większa ilość strojów, które możemy zdobyć w kryptach, a następnie wytworzyć dzięki materiałom, które mi osobiście niezbyt przypadły do gustu.

.

System wszelkiego rodzaju zbieractwa materiałów i roślin, wykorzystywanych do produkcji i ulepszania broni, strojów i reszty ekwipunku, został jeszcze bardziej rozbudowany. Pojawia się kilka nowych rodzajów roślin, które są m.in. użyteczne bezpośrednio w walce np. leczą rany, wzmacniają odporność, spowalniają czas, aby gracz mógł dokładniej wycelować oraz wyostrzają wzrok tak, aby lepiej dostrzec okoliczne rośliny, zwierzęta i przeciwników.

Jako, że zbliżamy się do końca mojej recenzji to powiem co nieco o zakończeniu rozgrywki. Jest to zdecydowanie najbardziej rozczarowujący moment gry. Ostatnie minuty zawodzą pod każdym względem i to co zostało tam zaprezentowane nie jest godne zakończenia trylogii narodzin Lary Croft jako Tomb Raidera. Czuć tutaj niesamowitą wtórność tego co widzieliśmy już w Tomb Raider (2013) i Rise of the Tomb Raider, a nasza przygoda od tzw. punktu bez powrotu jest niezwykle krótka. Kolejne istotne postacie jak i wątki wydają się być błyskawicznie zamykane, co mocno mnie rozczarowało. Moment w grze zapowiadanej jako definitywną przemianę Lary Croft w Tomb Raidera nie następuje, ani w przeciągu całej gry jak i w jej zakończeniu, z którego można wyciągnąć wręcz odwrotne wnioski dotyczące tego czy archeologia to faktyczna pasja głównej bohaterki. Z rzeczy, które przypadły mi do gustu w finałowym fragmencie jest na pewno to, że po raz pierwszy od czasów Tomb Raider Anniversary pojawił się prawdziwy i wymagający umiejętności boss.

Shadow of the Tomb Raider pomimo kilku niedociągnięć, wtórności niektórych elementów rozgrywki i moim zdaniem mocno przeciętnego zakończenia to zdecydowania najlepsza odsłona serii od czasu Tomb Raider Legend w 2006 roku. Studio Eidos Montreal modyfikując kilka elementów rozgrywki wykreowanej przez Crystal Dynamics w Tomb Raider (2013), a później w Rise of the Tomb Raider, udało im się stworzyć grę, która naprawdę zasługuje na miano najlepszego Tomb Raidera, a cała seria moim zdaniem zmierza we właściwym kierunku.

Zalety (+):

  • Świetna fabuła, ale…
  • Ciekawie pokazane relację między Jonah, a Larą
  • Rozgrywka jest dobrze poprowadzona i nie staje się nudna
  • Mała ilość starć z przeciwnikami
  • Piękny i pełen życia świat
  • Ciekawe zadania poboczne
  • Mroczne grobowce pełne niebezpieczeństw
  • Wybór poziomu trudności w trzech kategoriach wedle uznania
  • Brak białych krawędzi, instynktu przetrwania i innych podpowiedzi na poziome trudnym i „Droga przez mękę”
  • Niesamowita muzyka

Wady (-):

  • …z bardzo słabym zakończeniem
  • Niepotrzebnie powtórzony wątek dzieciństwa Lary
  • Brak przełomowego momentu, w którym Lara staje się Grabieżcą Grobowców
  • wtórność kilku elementów gry

OGÓLNA OCENA:

9-/10

Autor – c0nrad ; korekta – Adamaru

Gra dostarczona przez Square Enix

Powered by WordPress | Designed by: backlinks | Thanks to internet marketing, etiketten drucken and index backlink
© Square Enix Ltd. Lara Croft and Tomb Raider are trademarks of Square Enix Ltd. All rights reserved.