Artykuł – Tomb Raider: osobista pasja i koncepcja poradnictwa.

TOMB RAIDER WALKTHROUGH

Ostatnio otrzymałem propozycję napisania “kilku słów” na temat mojej wielkiej pasji do TR oraz podejścia do poradników z tej serii. Zatem jak to się zaczęło? Początek był całkowicie niewinny, jak to w życiu bywa zazwyczaj. Było to jakieś cztery lata temu, jeśli mnie pamięć nie myli. Cierpiałem na lekki nadmiar gotówki, zatem postanowiłem zakupić jakąś dobrą grę, z którą spędziłbym kilka miłych godzin. Rozglądałem się badawczo po półkach sklepowych i wtedy moją uwagę przyciągnął Tomb Raider: Ultimate Edition. Przyznam się bez bicia, że wcześniej nie interesowałem się tą serią gier w jakiś szczególny sposób. Miałem ogólne pojęcie na temat tej pozycji, ale nie była to wiedza szczególnie obfita. Jednakże postanowiłem zaryzykować i zainwestować w przygody z panną Croft w roli głównej.

Nigdy bym nie przypuszczał, że w tym momencie dokonywałem jednego z najlepszych wybo

rów w swoim życiu. Pamiętam moment, gdy odpaliłem pierwszą część na swoim komputerze. Powalił mnie panujący w tej grze niesamowity klimat, wylewający się z ekranu strumieniami, mimo tego, że grafika lata świetności miała już za sobą. TR jest idealnym przykładem, iż grafika nie stanowi jedynego, niepodważalnego argumentu o tym, czy gra jest wspaniała czy nie. Każda z kolejnych części klasyków utrzymywała bardzo wysoki poziom, więc nawet ciężko mi określić, która jest moją ulubioną. Uwielbiam wszystkie, mówiąc krótko.

W tamtym czasie nie myślałem jeszcze o tworzeniu wideo-solucji. Ta myśl zakwitła w mojej głowie dużo, dużo później. Od zawsze kochałem wyciskać z gier wszystko, co się da oraz wprowadzać własne taktyki kombinacyjne, które strasznie nadawały efektowności danym tytułom. Nawiasem mówiąc należę do graczy, którzy nie lubią łatwej rozgrywki, a wręcz przeciwnie: dodatkowo szukam sposobów na utrudnienie sobie gry. Odpalanie najwyższych poziomów trudności, szukanie ciężkich technicznie rozwiązań, opracowywanie wariackich taktyk, finezja i pomysł prowadzenia rozgrywki – oto mój chleb powszedni.

Takie też chcę robić poradniki dla graczy. Solucje zrealizowane z rozmachem, dające popis możliwości technicznych, dzięki czemu poradnik nie jest sztywny. Zapewne widzowie i czytelnicy naszych materiałów doskonale wiedzą o prowadzonym przez nasz serwis poradniku do najnowszej odsłony Tomb Raider. Moją intencją jest zrobienie tej solucji w sposób filmowy, bardziej realistyczny, z wyczuciem i oddaniem w danej sytuacji. Nie sztuką jest grać na siłę, byle szybko zakończyć grę. Tutaj trzeba dużo więcej, gdyż najnowszy TR ma świetny potencjał, który za wszelką cenę trzeba wyciągnąć na światło dzienne. Do osiągn

ięcia tego celu potrzebna jest właśnie filmowość rozgrywki. Do tego dochodzi jeszcze chęć zrobienia walkthrough na 100%, czyli pokazanie wszystkich reliktów, dokumentów, geoskrzynek, wyzwań oraz map skarbów. Najważniejsze, by stworzyć sobie cały plan każdego jednego filmu w głowie, ponieważ niedopuszczalne jest bezładne bieganie podczas nagrywania w poszukiwaniu wyżej wymienionych rzeczy. Wszystko trzeba mieć w pamięci.

Na koniec pozwolę sobie podać garść porad dla osób, które chciałyby również zajmować się wideo-poradnikami. Przede wszystkim musicie wiedzieć, iż to nie jest łatwe zadanie. Jeśli ktoś ma zamiar grać na “odwal się”, wtedy nawet nie ma sensu, aby się za to zabierać. Nieprofesjonalizm w poradnictwie jest czymś absolutnie karygodnym. Każdy jeden film musi być robiony z pasją, ćwiczony nieraz godzinami, dopóki nie zostanie osiągnięty efekt zadowalający. Prawdziwy poradnik MUSI pokazywać przejście gry na najwyższym poziomie trudności, o ile takowy jest dostępny. Filmy powinny być nagrywane jednym ciągiem, czyli bez zapisywania stanów gry podczas kręcenia materiału. Niedopuszczalne są zgony oraz inne, rażące po oczach faile. Prawdziwy poradnik powinien być robiony na 100%, gdyż taka jest właśnie rola poradnictwa. Widzowie dostają tylko wycinek całego procesu, czyli po prostu produkt finalny, zawarty w kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach. Dla przykładu weźmy mój film z Tomb Raider III, a konkretnie level trzeci The River Ganges. Odcinek trwa prawie 28 minut, natomiast proces jego powstawania trwał ponad 10 godzin, z czego 5 godzin zajęło ćwiczenie trzech skoków, by podczas nagrywania wszystko wypaliło za pierwszym razem. Niech to ostatnie zdanie służy za podsumowanie pracy, jaką trzeba włożyć w solucje.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
The Dragon.

The Dragon

View more posts from this author
  • Szymon Moczarski

    Oglądam wideosolucję do najnowszego Tomb Raidera i naprawdę uważam, że to co robisz jest na najwyższym poziomie. Realizm oddany w 100%, dokładność i to, że “nie robisz z Lary idiotki” jest istotne. Warte odnotowania jest to, że wyłączyłeś napisy. Nie wiem po co komu napisy i dubbing jednocześnie (pomijając głuchych). Jeśli mogę Ci zaproponować jedną rzecz, to jak skończysz całego Tomb Raidera (i pozostałe części) to pamiętaj o tym, że wyszło też wiele części “pobocznych” Tomb Raidera, głównie na Game Boya czy komórki oraz Action Adventure. Sądze, że jest mało takich wideosolucji, a warto byłoby coś dołączyć. No i by wideoporadniki były inne od reszty, to warto dopisać napisy (oczywiście myślę tu o starszysz Tombach), które dla osób nie władających biegle angielskim ułatwią zrozumienie fabuły. A jeśli chodzi o sojucję to Tomb Raidera 2013: tak robisz wszystko dokładnie, ale mam wrażenie, że nie zwracasz wielkiej uwagi na “krzaczki w owocami” (nie wiem jak to się poprawnie nazywa, generalnie te co dają PD). Grałem tylko na początku gry, ale mam wrażenie, że tam jest o wiele więcej krzaczków, niż ukazałeś w grze. Jak dla mnie twoje wideosolucje są numer I za kierowanie bohaterką realistycznie, oraz za dokładność i utrudnianie sobie życia. Nie lubię “easy level” solucji, bo nie o to chodzi. No i nie komentujesz, ale to mój gust, a jak wiadomo – o gustach się nie dyskutuje. Podsumowując: życzę powodzenia w następnych wideosolucjach i czekam na kolejne odcinki Tomb Raidera.